Ostatnio śledzę z uwagą poczynania mojej koleżanki, której partner „na krótką chwilę się zapomniał”. Zraniona i dotknięta do żywego wystawiła mu przysłowiowe walizki za drzwi, a sama zaczęła użalać się nad sobą i swoim losem ( winowajca ukorzył się, przeprosił, chce wrócić i odbudować relacje) . Zapytała mnie, czy dobrze zrobiła; nie chcę radzić w takich sytuacjach ( z doświadczenia wiem, że każdy SAM musi podjąć decyzję – to jego życie!), powiedziałam jej tylko, co ja bym zrobiła. I właśnie w tym momencie trafiła do mnie książka, z takim samym problemem moralnym. Zdradzonej bohaterce doradza bardzo mądrze jej ciotka, żyjąca dłuuuugoooo na tym świecie, doświadczona, czterokrotna mężatka. Uzmysławia jej, że w życiu trzeba iść do przodu; do przodu, a nie do tyłu. Nie można ciągle użalać się nad sobą, rozpamiętywać, analizować. Wiem, boisz się kolejnej porażki, tego, że zaufasz, a ktoś to wykorzysta i znowu skrzywdzi. Ale pamiętaj, że nic nie jest nam dane raz na zawsze. Ślub, uroczyste obietnice dają nam gwarancję bezpieczeństwa, stabilnego życia – jak pokazuje praktyka – często tylko na kilka lat. A potem robi się rutynowo, przewidywalnie i „letnio”. Wkrada się nuda. Trzeba wysilić się na pielęgnację, konserwację, szacunek dla partnera. Jeśli tego nie ma , pojawia się chęć „przejrzenia” w innych oczach, sprawdzenia, czy dalej jestem atrakcyjny. Łatwo  o zauroczenie, chwilowe zapomnienie. Zastanów się, czy nie ma tutaj też twojej winy? Każdy człowiek ma prawo popełniać błędy, ty także. Ale skoro tak, to daj to prawo twojemu partnerowi; jeśli pobłądził, wrócił skruszony – zastanów się, czy warto przekreślać wszystko. Zauroczenie w nowym związku jest jak picie szampana, ale czy nie jest prawdą, że później znacznie bardziej pożądany jest swojski „kompot z truskawkami”? Od lat ten sam, PEWNY. Może nie jest jakoś specjalnie wykwintny, ale nie zaszkodzi, jak pity w nadmiarze szampan. Zawsze możesz go podać w pięknej szklance. Cała sztuka to umieć zakończyć etap szampana i znaleźć radość i zadowolenie w piciu kompotu.

Ale rozumiem też tych, którzy nie potrafią skoku w bok, nawet jednorazowego, wybaczyć. Każdy z nas ma bowiem własną granicę bólu i upokorzenia. I własny system wartości. Ale pamiętaj też, że najbardziej w drugiej osobie irytuje i denerwuje to, co przeszkadza nam w nas samych.

zdrada zwiazki - jak sobie radzić zwiazki - scarlett i red przyjaźń - jabłka