Witajcie po dłuuuuugieeeeeej przerwie! Pewno się zastanawialiście, dlaczego zamilkłam. Otóż zostałam studentką, i żeby nie zapeszyć, nie chciałam o tym od razu informować.  A potem „wsiąkłam” w naukę; raz, że naprawdę mnie interesowało to, co poznaję i czego się uczę; dwa – chciałam dobrze wypaść ze względu na syna. Wiecie o co chodzi……. Po sesji miesiąc odpoczywałam, co zbiegło się z afrykańskimi upałami, więc i tak nie dałabym rady pisać. Ledwie żyję – pewnie nie ja jedna – w takich wysokich temperaturach! A teraz czuję przypływ energii, wenę; umysł                                                                                wypoczęty, temperatury spadły – WRACAM  do pisania!

           Moje studia okazały się „strzałem w dziesiątkę”; odmłodziły mnie, miałam się czym zająć w długie zimowe wieczory, poznałam mnóstwo ludzi. Ale przede wszystkim zgłębiałam warsztat pisarski (jestem na dziennikarstwie i komunikacji społecznej), nauczyłam się wiele i psychicznie wzmocniłam – dałam radę! To poczucie „sprawczości” w naszym życiu jest niezwykle ważne. Dlatego usilnie was zachęcam – jeśli jeszcze nie macie – znajdźcie sobie jakąś pasję, coś, co was zajmie i odwróci myśli od tych niewłaściwych. Poza tym realizując się poczujesz wielką satysfakcję i to, że masz wpływ na swoje życie, że je tworzysz. Zobaczysz też koło siebie wielu życzliwych ludzi, którzy chętnie pomagają. Bardzo dziękuję                                                                                        moim koleżankom i kolegom z roku – wasza pomoc była bezcenna!

              Katarzyna Grochola, w jednym ze swoich felietonów, opisała depresję, z której nie mogła się wygrzebać. Przez długi czas odmawiała wyjść z domu, do znajomych, ale gdy jej bliski przyjaciel ożenił się i chciał przedstawić swoją żonę, nie mogła odmówić…. Ze spotkania zapamiętała, że nowa małżonka jest niezwykle sympatyczna i nosi przepiękną chustę na szyi. Chusta od razu wpadła w oko pani Kasi i wzbudziła zachwyt połączony z lekką zazdrością. Okazało się, że to prezent od męża, przywieziony z Florencji, w dodatku bardzo cenny. Niezadługo Grochola została zaproszona do nich ponownie, tym razem na urodziny żony. Chociaż dalej konsekwentnie odmawiała wszystkim, na tej uroczystości powinna się pojawić. Na przyjęciu siedziała smutna i milcząca. Gdy wychodziła, obserwująca ją przez całą imprezę jubilatka powiedziała, że zaraz dostanie od niej prezent… z okazji jej urodzin. Pani Kasia zaskoczona odwijała przyniesioną paczkę. Jej oczom ukazała się przepiękna florencka chusta, przedmiot dumy pani domu! Żona przyjaciela przecięła ją na pół, aby sprawić radość pogrążonej w depresji przyjaciółce!        Nic dodać, nic ująć.

            Jeśli masz koło siebie choć jedną „taką przyjaciółkę/przyjaciela”, wygrałeś los na loterii. Dzięki takim ludziom świat ma kolor tęczy…………..

chusta I