Ach, jaka to była wspaniała impreza, a jaka smakowita! Ciepłe jeszcze słońce rozświetlało już jesienne (żegnaj lato i….. upały)  drzewa, które dostosowały się kolorem do głównej bohaterki – mojej ukochanej, pełnej witamin i minerałów -DYNI. Znacie już moją słabość do wielce utalentowanych w sztuce pieczenia i gotowania pań z Kół Gospodyń Wiejskich. Ale tym razem efekty ich działalności kulinarnej przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Może dlatego, że wszystko kręciło się wokół tego coraz bardziej docenianego za swoje walory smakowe i odżywcze, warzywa. „Przerobiona” dynia w różnych postaciach i konsystencjach królowała na stołach niepodzielnie. Dekorowała je znakomicie, równie fantastyczne „rzeźby” możecie podziwiać  w mojej fotorelacji.  I z tej dyni, bądź z jej dodatkiem, było absolutnie  w s z y s t k o  . . . Chleb tradycyjny i na słodko,  serowce i przeróżne placki – „śmieciuchy”, pasztety, bigos, zapiekanki z makaronem, kaszą jaglaną (ta , wg mnie – była najlepsza), klopsiki z kuskusem, bogactwo sałatek, wymyślnych koreczków, a o ogromnym wyborze dżemów i marmolad nawet nie wspomnę( i ilości dodatków do nich….). Nawet nalewki, degustowane przez szczęśliwych niezmotoryzowanych. Łasuchy nie próżnowały – pyszności znikały ze stołów w tak zastraszającym tempie, że nawet wszystkich nie skosztowałam.

Ale to, co udało mi się popróbować było   w y ś m i e n i t e !

Zemanta Related Posts Thumbnail  Zdjęcie0046 Zdjęcie0045 Zdjęcie0044 Zdjęcie0043 Zdjęcie0042 Zdjęcie0041 Zdjęcie0040 Zdjęcie0036