Ostatnie dni grudnia…. . W tym roku: wiosenne i słoneczne, ostatnie dni grudnia…….          We wszystkich sklepach i hipermarketach, ba – w każdym sklepie, w GALERIACH handlowych rozbrzmiewają kolędy albo tradycyjne „świąteczne” utwory. Zakręcenie, rejwach, emocje, pośpiech, pełne – do granic możliwości – wózki i torby.

Mikołaje z pełnymi workami potykają się o siebie – tyle ich jest. Zmęczeni, udręczeni, niektórzy „na ostatnich nogach”, „ostatkiem sił” ale radośni oczekiwaniem TEGO WYJĄTKOWEGO dnia w roku, kupują ostatnie prezenty….. czy przemyślane? Czy tylko aby – żeby….. albo, co gorsza: postaw się a zastaw się……. . Bez pomyślunku, refleksji – komu chcę sprawić tym radość i co JEGO/JĄ naprawdę ucieszy……, byle szybciej, odhaczyć i już.

 

                   Czy my się naprawdę lubimy, szanujemy, kochamy …… czy często jest to tylko spektakl pt. „Szczęśliwa rodzinka” ? Najważniejsze jest JA, MOJE czy  MY i nasze……….

 

Puste miejsce przy stole ……..Symbol dawnych WARTOŚCI .  Oczywiście – posadzimy i ugościmy, nawet nieznajomego z ulicy ……………… .    Bzdura.  Hipokryzja.  Na pokaz.  

 

Sprawdziłam

 

 

PS. Wybaczcie Ci, którzy NAPRAWDĘ czekali

,,,,

 

zwątpienie dmuchawiec ból istnienia nadzieja