Od poniedziałku podwoiłam dawkę naltreksonu – w tej chwili to 3 mg. Będę ją przyjmować przez 2 tygodnie, by potem przejść na docelową, 4,5 mg. Zdecydowanie lepiej sypiam; codzienna poranna kawa jest koniecznością – inaczej funkcjonuję jakby „w półśnie”…… . W ogóle jestem w takim happy-nastroju. Ale najważniejsze zadziało się w czwartek; zadzwoniła moja koleżanka z prośbą o spotkanie z jej znajomą, u której właśnie zdiagnozowano Sm. I wtedy zapaliła się lampka w mojej głowie; – przecież jej mąż jest znakomitym praktykiem tradycyjnej chińskiej medycyny i już kilka lat temu chciała mnie z nim umówić! Najwidoczniej właśnie przyszedł ten moment; od razu uzgodniłam termin wizyty.  Podczas badania okazało się, że mam zupełnie „poprzestawiane i przesunięte” kręgi i narządy, stan kręgosłupa też pozostawia wiele do życzenia….. Wystarczyło wszystko nastawić i ……. efekt pierwszego spotkania przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! Bolące żebra (wg ortopedy) – wystarczyło kilka sprawnych ruchów i ból minął. Najśmieszniejsze jest to, że to wcale nie one bolały….. . Niezwykły lekarz pokazał mi, jak powinnam chodzić (stabilnie i bezpiecznie), jak wstawać bez podpórki rękami i ja to zrobiłam i robię! Poznałam poranne rytuały nieskomplikowanych gestów,  które usprawnią moje ciało. Po drugim spotkaniu lewa noga, którą zawsze zakładałam ręką na prawą nogę i ściągałam tą samą metodą, sama posłusznie założyła się! A to dopiero początek….. I jeszcze bezcenne uwagi odnośnie mojego jedzenia. Jutro idę na trzecią wizytę pełna wiary i nadziei ma dalsze zmiany na plus!

jpeg_29313_akupunktura2_jpeg 446742_yin_yang smok JING I JANG chińska medycyna chińska medycyna II chińska medycyna III chińska medycyna - lekarz I chińska medycyna I 446742_yin_yang TYBET_~1