Każdy dzień jest wyzwaniem. Każdego dnia staczasz walkę z samym sobą; swoimi ograniczeniami, ułomnościami, niepełnosprawnością. Zaczynając każdy dzień, chcesz sobie udowodnić, że warto; dla rodziny, przyjaciół, znajomych. Że dasz radę; wygrasz z bólem, spastycznością, „nieposłusznymi” nogami, słabymi rękami, niedowidząc, czy nie dając rady sam się ubrać, zjeść… Szukasz wytrwale odpowiedzi na kolejne dlaczego; już nie kłócisz się z SM, nie wkurzasz na niego, tylko nieśmiało prosisz, by był dla ciebie dobry i wyrozumiały. Każdy z nas ma swoje wypracowane metody. Niektórzy zawierają z nim umowę, o obopólnym dobrym traktowaniu. Ale najważniejsze, to znaleźć bardzo istotny powód, żeby istnieć i żyć. Kiedy powód jest znaczący, cena nie gra roli. Więc codziennie rano przypominasz go sobie i powtarzasz, jak mantrę – CHCĘ, DAM RADĘ, BO……… inspirujesz się, motywujesz – DAM RADĘ!  Na przekór wszystkim, mimo wszystko!  I walczysz.  Z pamięci przywołujesz i upewniasz się co chwilę, że: dla mamy, taty, syna, córki, żony, męża. Im ta lista dłuższa, tym więcej argumentów, aby się nie poddawać. Chociaż czasami naprawdę ręce ci opadają. Wiem, znam to. Nogi odmawiają współpracy, ręka nie chce podnieść kubka, pamięć zawodzi, haftka nie daje się zapiąć, znowu nie zdążyłeś do toalety, potknąłeś się, upadłeś, potłukłeś… Ale podnosisz się i idziesz dalej, bo……

        Nie chcemy prosić o pomoc, przecież sami damy radę! Warto zrozumieć, kiedy nie warto być strongmanem. Naucz się prosić o pomoc, to żadna ujma. Sama to robię, jak przyjeżdżam z zakupami pod dom. Mieszkam na ulicy, przez którą studenci maszerują na uczelnię. Pierwszy raz było trudno. Teraz już nie mam obiekcji. Proszę z uśmiechem, a oni z uśmiechem pomagają. Jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam. Bardzo chętnie wynoszą ciężkie siatki na górę. Kiedy potrzebujesz, daj sobie pomóc.

       Niekiedy wszystkiego się odechciewa; kawa nie smakuje, łakocie nie słodzą rzeczywistości, nie widzisz sensu swojej egzystencji. Motywacja zero, radość życia zero. Wtedy potrzebni są przyjaciele, którzy potrzymają za rękę, porozmawiają z tobą, rozproszą smutki. Właśnie w taki dzień usłyszałam, że jestem im bardzo potrzebna. Że motywuję ich do działania, że jak im jest ciężko i coś nie wychodzi, to przecież nie mogą marudzić, bo jak sobie pomyślą o moich wyzwaniach i codziennych bolączkach to…… po prostu im głupio.  Bo ich problemy przy moich BLEDNĄ;  są często żadne. I wtedy zrozumiałam, że JESTEM WAŻNA! Więc jesteś BARDZO WAŻNY. Nie tylko dla rodziny, ale i dla twoich przyjaciół i znajomych, którzy patrząc na ciebie, z twojej walki czerpią siłę do zmagania się ze swoimi problemami i wyzwaniami.

       Obejrzałam ostatnio bardzo inspirujący film „W pogoni za szczęściem”. Można powiedzieć, że życie uwzięło się na głównego bohatera i rzucało mu co chwilę kłody pod nogi. Zobacz ten film koniecznie! Takim człowiekiem, jak filmowy Chris (fabuła na faktach autentycznych) postanów być.                  Kiedy już myślałam, że to koniec jego problemów, że „gorzej być nie może” – było….. Nie poddał się jednak, zwyciężył.                         Takiego hartu ducha i siły ci życzę.

 Jesteś ważny II