Piszę  na gorąco, emocjonalnie!   Właśnie wróciłam z kina, byłam  z koleżankami na głośno reklamowanym „Pod mocnym aniołem”  Wojciecha Smarzowskiego. Słuchajcie , tak do bólu szczerego i bezwzględnie obnażonego alkoholizmu jeszcze nie widziałam…….. Ogromny podziw i szacun  dla Więckiewicza, który zdecydował się zagrać tak upadlające i obsceniczne kadry: obsikanego, obsranego i zarzyganego alkoholika, będącego co chwilę na „izdebce”. Reanimowanego, zasilanego kroplówkami i magnezem tylko po to, żeby po wyjściu zaczynać picie od nowa. I tak w kółko. W którymś momencie, zniesmaczona totalnie, WKURZYŁAM  SIĘ  POTWORNIE !!!!!   Jest kasa żeby ratować ludzi – zatwardziałych alkoholików, którzy często wcale tego nie chcą – mało tego, po wyjściu pierwsze kroki kierują do monopolowego i dalej w tango!   Rujnują życie swoim rodzinom,  DZIECIOM,  biją,  gwałcą……. A dla nas, ludzi poważnie chorych, CHCĄCYCH  ŻYĆ  i  PRACOWAĆ  –  kasy nie ma !!!!!!     SZLAg!, SZLAG !, SZLAG! 
PS. Publikuję to od razu, bo jutro być może chciałabym to „wygładzić”