Piszę, piszę tego BLOGa od lipca….. i tylko 8 komentarzy. Tak sobie myślę: może to nie ma sensu; nie trafiam do serc, może nie piszę tak, żeby chciało się czytać. Dzisiaj jestem w takim „superowym inaczej” nastroju i myślę sobie – czy ktoś w ogóle mnie czyta? Bo może te kilka komentarzy, to był przypadek? Nie chcę pisać sobie a muzom, chciałabym wiedzieć, że są osoby – po drugiej stronie, które śledzą mojego BLOGa, które chcą go czytać, patrzą, co nowego……

Bo to jest tak jak z rozmową: spróbujcie mówić, gdy wasz rozmówca jest słupem soli, który

nie uczestniczy w rozmowie, choćby wydawaniem dźwięku hmm…. .

      

       A więc jeśli jesteś po drugiej stronie, proszę, napisz to w komentarzu. To dla mnie bardzo ważne, że nie piszę w kosmos, tylko DLA CIEBIE właśnie. Ujawnij się, jeśli jesteś……… BARDZO MI TYM POMOŻESZ.

       

       Może tę moją refleksję wywołało zdanie Kiplinga, które dzisiaj przeczytałam, że  najlepiej traktować sukces i porażkę jako złudzenie, bo często nie wiesz, co w danej chwili doświadczasz: totalnej klęski czy glorii chwały. Na pewno miałeś w swoim życiu niejedno doświadczenie, kiedy myślałeś – to już koniec, nie tak chciałem, jak potoczyły się sprawy.     A WŁAŚNIE TO ZDARZENIE okazało się później krokiem milowym w twoim planie, albo rozwoju. A postrzeganie sukcesu jak złudzenia to lekcja pokory, która chroni przed popadnięciem w megalomanię albo spoczęciem na laurach.

 

       Te słowa napisałam wczoraj w nocy. Dzisiaj o poranku, delektując się kawą, postanowiłam kontynuować pisanie. Bo nawet jeśli teraz nikt tego nie czyta, jutro na mojego BLOGa wejdzie ktoś, kto bardzo go potrzebuje. I mu pomoże. Będę, CHCĘ pisać dalej…….

 

most-do-nieba - zwątpienie drewniany most - zwątpienie zwątpienie dmuchawiec