……….. przeczytałam  wartościową książkę ( ja bardzo dużo czytam, często kilka książek naraz; i wam też to polecam – wspaniale odrywają od rzeczywistości…..)  Moniki Jaruzelskiej „Towarzyszka Panienka”. Po raz kolejny okazuje się, że życie ma różne odcienie szarości i głupotą jest wypowiadać się na jakiś temat, jeśli nie znamy argumentów „drugiej strony”. P. Monika rzeczowo – bez patosu ale niezwykle ciekawie,  przedstawiła swoje życie córeczki najpierw Ministra Obrony Narodowej, potem Prezydenta PRL a w końcu Prezydenta RP. Opisuje o swoim dorastaniu i kształtowaniu „własnego ja” w trudnym okresie stanu wojennego, kiedy ojciec praktycznie cały czas był poza domem. A to, co słyszała na jego temat……. . Dorastanie w takim domu na pewno nie było prostą sprawą. A potem dylematy: przyznawać się do swojego nazwiska czy nie……… . Ciekawe spojrzenie na przywódców bratnich krajów….. . Jednym z przywilejów jej życia były podróże; P. Monika zwiedziła z ojcem wiele, często egzotycznych, krajów. Często docierała tam, gdzie „zwykły śmiertelnik” nie miał wstępu. To niewątpliwe „plusy” jej dzieciństwa i dorastania ale czy zrównoważyły minusy ? Posłuchajcie jej „odpowiedzi”……. .Polecam tę książkę szczególnie tym, którzy ferują radykalne wyroki – wysłuchajcie drugiej strony, zanim „rzucicie kamieniem”.